Daję trochę za wygraną. Za bardzo ulegam swoim błahym pragnieniom, nie wywiązuję się z obowiązków tak, jakbym tego chciała. Nie odczuwam satysfakcji z tego, co robię, bo za często idę na łatwiznę. Brakuje mi zaangażowania. Czy przyjemności są przeszkodą w osiągnięciu szczęścia? Boję się, że tak. Nowe pasje, tak naprawdę nieproduktywne na dłuższą metę, odciągają mnie od mozolnej i nieustającej pracy, którą powinnam wykonywać. Wstyd mi za siebie.
